|
|
czwartek, 21 stycznia 2010
żule, narkomany, złodzieje, chamy, bandyci, pasibrzuchy...
gdzie Ci mężczyzni orly, sokoly, herosi?
niedziela, 03 stycznia 2010
Dzieki mojej niewaskiej percepcji jestem w stanie przeanalizowac wiele schematow behawioralnych i w pozniejszym toku pracy dopasowac je do nieskonczonej gamy problemow w relacjach miedzyludzkich. Wyniki badan, ktore skrupulatnie zachowuje w szufladach mojego umyslu, pozwalaja mi malymi krokami dojsc do perfekcji w manipulowaniu oraz kontaktach z ludzmi. To czyni mnie rowniez osoba godna zaufania, poniewaz rady, ktorych udzielam, maja bardzo mocne fundamenty i zostaly wielokrotnie przetestowane. Uwazam sie za osobe niezwykle inteligentna i wyrozumiala. Nie ma [ zlego ] czynu, ktorego nie bylabym w stanie zrozumiec i uzasadnic, ale nie oznacza to, ze wszystkie z nich toleruje i znosze. Nie zgadzam sie z twierdzeniem, ze kazdego czlowieka trzeba szanowac, gdyz jest to jednoznaczne z byciem socjalna prostytutka. Jednoczesnie oczekuje respektu od wszystkich, z ktorymi mam jakikolwiek kontakt. Stawiam swoje potrzeby na pierwszym miejscu i dopoki nie czuje sie spelniona, nie bede w stanie pomoc drugiemu czlowiekowi. Miewam humory i szczerze przyznaje, ze jest to jedna z NIEWIELU cech mojego charakteru, za ktora nie przepadam. Staralam sie usunac ze swojego umyslu czastke odpowiedzialna za milosc do ludzi, aby bylo wiecej miejsca dla milosci do pieniedzy. Niestety, misja mi sie nie powiodla i oczekuje momentu, w ktorym bede mogla sprobowac na nowo. Dluga i kreta droga przede mna, ale obiecalam sobie, ze dotre do konca. Uprawiam sport nazywany "bieg przez grecki snieg". Aby wziac udzial w tej konkurencji gracz musi miec przynajmniej jedno nozdrze, 150zl aby wykupic tor, plastikowa karte aby go ulozyc oraz dodatkowy banknot, ktory znacznie ulatwia przejscie przez tor. Rodzicow prosze o nie zrzucanie na mnie odpowiedzialnosci za szkody, ktore "bieg przez grecki snieg" moze wyrzadzic ich dzieciom.
żartowałam
sobota, 02 stycznia 2010
napisze dzis cos, ale musze pozbierac mysli, wziasc dluga kapiel, zjesc cos wkoncu, jestem nieprawdopodobnie zla na siebie; bezmyslna...czlowiek uczy sie na bledach...

czwartek, 24 grudnia 2009
a teraz na wlasnej skorze przezywam cala socjologie problemow spolecznych. nie moge
niedziela, 20 grudnia 2009
Zyjesz sobie spokojnie, powoli, tak jak chcesz. Az tu nagle jeden z twoich znajomych zaczyna Cie wkurwiac. I nie wkurwia Cie bez powodu. Jest złosliwy, zauwazasz jego brak inteligencji. Zaczynasz zastanawiac się, jak to się stalo ze zostal twoim kumplem? Pytanie trudne bo albo do tej pory sam byłes kretynem, albo byłes slepy, nie zwracałes uwagi na jego niedorozwoj. Lepiej nie rozwodzic się dłuzej nad czyms, czego zrozumiec sie nie da. Najlepiej po prostu [sama nie wiem] postawic ptaszka przy jego nazwisku? Zrobic adnotacje, UWAGA!!! TO DEBIL JEST! skreślic z listy? Otoz tak. Tak własnie się robi.

sobota, 22 sierpnia 2009
Jesteśmy niewolnikami w białych koszulach. Reklamy zmuszają nas do pogoni za samochodami i ciuchami. Wykonujemy prace, których nienawidzimy, aby kupić niepotrzebne nam gówno. Jesteśmy średnimi dziećmi historii. Nie mamy celu ani miejsca. Nie mamy Wielkiej Wojny. Wielkiej Depresji. Naszą wielką wojną jest wojna duchowa. Naszą wielką depresją jest życie. Zostaliśmy wychowani w duchu telewizji, wierząc, że pewnego dnia będziemy milionerami, bogami ekranu. Ale tak się nie stanie.
sobota, 11 lipca 2009
środa, 31 grudnia 2008
a wiec drogie dzieci opowiedziec Wam na dobranoc bajke? jak kot palil fajke? a ja mu tego zarzacego kiepa w tylek wepchalam? dobra wiem, trzymaja mnie sie zarty nie na miejsu, powinnam w smutku chodzic i jak 80% polskiego spoleczenstwa okryc sie zaloba, wszystko widziec w czarnych kolorach i zjadac wlasna glowe z nieszczescia przy kazdej okazji. jednak, moi drodzy, tak sie nie stanie tym razem narzekac na zywota nie bede, aczkolwiek nie raz nie dwa skopalo mnie po rzyci, mimo to nadal chodze z bialymi molekulami w uszach i pierdziele system. nawet w wyraz przyporzadkowania sie ów idei nakleilam mojemu papie propagandowa wlepe na masce rozdzielczej jego kochanego samochodu. biale molekuly, podpiete kablem do bialego gowienka z jablkiem na plecach przenosza mojego ducha gdzie tylko sobie wymarze. jestem pierdolonym melomanem i przyznaje sie bez bicia ze music is the most important thing of my life. jest zawsze przy mnie, moge na niej polegac i wiem ze nigdy mnie nie zawiedzie. zostalo mi ok4dni do wyjazdu do krk (tak wiem, bedzie Wam smutno ze nie bedzie czesto upadte'ow na moim blogu, but jako ze inna ze mnie istota, internetu zakladac TAM nie bede....narazie..;) w zwiazku z tym ze dni do mojego wyjazdu zlatuja zastraszajaco szybko, staram sie to jakos wykorzystac stad moje nocne siedzenie na Last.fm i sluchanie arcyseksownych riffow gitarowych. medal z ziemniaka dla tego kto wymyslil ta zajawke z radiami i calym tym portalem. to jakies uzaleznienie, nie jem, nie myje sie tylko siedze i slucham, moze to jakas choroba? a nawet jakby to co? chyba Wam ludki moja obsesja nie przeszkadza:>? ale kij z tym. jako ze jutro sylwester, chcialam Wam zyczyc wszystkiego najlepszego w nadchodzacym nowym roku.
sobota, 27 grudnia 2008
desecration smile

chcac spisac moj stan umyslu, to sie nie da Po pierwsze, i cant' i can't!!!!!!!!! *(&%%#$&%*_($#@^)*!!!!!!!!1,2,3,4,5,6,7,8,9. blokuje w sobie slowa az robi sie coraz ciasniej, i nastapuje moment przesilenia. Nagromadzone zdania pod butem codziennej rutyny zaczynaja sie ugniatac i sprasowane przestaja byc czytelne.
gleboki oddech......
Wtedy wszystko znika i pojawia sie banal i katar z nosa. Do tych objawow mozna niebezpiecznie przywyknac. Lub je badac.
l u b
pojebac
Najzwyczajniej w swiecie pisanie ma niezrownana moc. W ogole sie nie dewaluuje. Robia to co najwyzej ignorujacy slowa ludzie. Bo co to za czlowiek bez mysli, a gdzie tych mysli porzadek bez kodu spisanego na plotnie?
No wiec.
w sumie to nie wiem o czym pisze, ale tak mam ze nie wiem o czym mowie albo pisze, albo tego nie pamietam, albo ulatuje gdzies. pewnie z tylu glowy mam male okienko, przez ktore wszystko wywiewa; jak na strychu przy przeciagu.tornado, a myslalam ze tam tylko proznia i echo.hm. dziwnie nie mam weny, stracilam swoj dawny polot pisania na blogu finezyjnie i z pazurem. zostalo mi tylko biadolenie, uzalanie sie. beksalala, mecze sie deko, (120g valium + cola) bo raczej nie moge nic przeciwdzialac, oj, jaka ciezka jest moja glowa, za duzo w niej sie dzieje. nadpsuwam sie. troche juz rzygam tym chaosem i chyba pojde w slady bohatera pewnej bardzo dla mnie waznej powiesci pt. "naiwny. super", mimo tego bardzo nie pragne porzadku i zorganizowania.
ide spac. kopie
szkola uczuc blow the doors rehab dobranoc
środa, 24 grudnia 2008

HAPPY FUCKIN XMASS
niedziela, 21 grudnia 2008
budzić się i chodzić spać we własnym niebie

Macie racje ze mną chyba jest coś nie tak. Moja codzienność mnie zmienia, sama nie wiem już czy potrafię żyć. Jestem kobietą, która sama nie wie czego chce. A co gorsza, nie wie, czego nie chce. Ukrywam w sobie marzenia dobrze wiedząc, że żadne z nich beze mnie nigdy nie spełni się. Nie jestem dobra czas najwyższy poukładać, siebie. Siadam do komputera bez pomysłu, bez myśli. Nie można powiedzieć że bezmyślna ale jakaś smutna. Palę szluga a dym wlatuje mi do oczu, to są chyba jedyne momenty gdy płaczę. Zastanawiam się czy napić się wczorajszego szampana i jak ubrać w słowa to co mam w głowie tak żeby nie wyszło to samo co ostatnio. Grudniowe noce są takie długie i tyle można wyśnić. Strasznie smutny widok. Kobieta przed komputerem pijąca szampana, paląca papierosa i wypłakująca sie na swój sposób na wirtualną kartkę papieru... Prawda że smutne? Do tego obrazu dodajmy jeszcze smutną muzykę... Tak smutny obrazek, że aż kiczowaty. Stary szampan ma sporo gazu w sobie. Chaotycznie, jak na czacie na którym nikt nie odpowiada. Kolejny kieliszek szampana, o kurwa co za myśl. "a gdyby tak sie zajebać?" co za bzdura. Zataczam koło, zaczełam od nic i kończe na wszystkim. Przyjaciół zastępuje mi internet, lustro kompanów a poduszka pod kołdrą udaje faceta który kocha. Moge siedzieć tak godzinami i patrząc w ekran snuć czarne wizje siebie i tego co mnie otacza. Jaki jest sens? Przecież "żyjmy tak jak gdyby jutra miało nie być" dziś jest zabawa, dziś jest bal! Chodzcie wszyscy do mnie, zatańczymy, zapomnimy. Krećmy się, skaczmy i podepczmy nasze dobre imie. Zbrukajmy innych, dajmy sie opluć i znieważyć. Przecież to wszystko jest nami, to jest nasza epoka, od nas będzie zależało jak bedą wyglądały lektury za sto lat, gwałćmy dulską a transatlantykiem przepłyńmy naszą szkapę. Wrzućmy do żaru więcej popiołu żeby zgasł. Niech żyje bunt, niech żyje! Niech żyje but i pięść bo mistrzem ma być Ks. Robak ! Goooool. Srol. Trol, ale afera! Nierozumiem. Piękny trailer, wszystko w skrócie. Smuce, sraty pierdaty twoje staranie ma taty. A z obłoku pięknego wyszło coś chujowego, jożin z bażin bez gracji ale z roztoczami. Oni patrzą tymi oczami, patrzą i patrzą na mnie a ja sobie po cichu tak czmych czmych, rypcium pypcium się najebałam i obraziłam wszystkich i sama się też obraziłam na nich i na siebie. Wyszłam, kiedyś bym wam napisała jak to stałam gdzieś i przeklinałam gwiazdy. Dziś tego nie robie, bo nie pamiętam a czego nie pamiętam tego nie ma. Nie ma więc sexu, nie ma więc imprez jest tylko wszystko jednego dnia. Na raz! Huzia na juzia, chuja na chorągiew i do boju rodacy do pracy. Stare robi się moje pokolenie, co chwile kogoś na coś nie stać, najczęsciej nie stać już na szczery uśmiech. Super! Wszystko jest super! Zamknięcie się w mieszczańskiej egzystencji czterech ścian też nie jest wyjściem, tak ktoś powiedział w filmie no prawie tak, nie pamiętam, nie było tego? Cerber mi chrapie w kuchni, pilnuje lodówki. Codziennie ma wartę od 18. Umarł król, niech żyje król! Haronowi dali dwa jabole i rozjebał łódz bo był legionistą. Pierdoły, gadanina, paplanie memlanie ozorem bez sensu i składni. Nie ładnie. O! jak dziś ładnie wyglądasz to z lumpa? I "tak do końca do zachodu słońca" , "dzień w dzień tydzień w tydzień".
sobota, 20 grudnia 2008
zawsze i wszedzie krok do przodu i przede wszystkim ponad szereg
czwartek, 30 października 2008
mieszkam w Mongolii, pije kumys i strzelam z łuku.
sobota, 04 października 2008
krakowski spleen
przez jaki czas [miesiac moze dwa] pisac nie bede. brak neta do odwolania. przeprowadzka. mlyn i w ogole fajnie jst:)
środa, 01 października 2008
jakby kogoś interesowalo co słucham to łap TO
Burial - Untrue
Na glosnikach wciaz dubstep, zaluje, ze nie mam soundsytemu o mocy 10Kw; Zaprosilabym Was na niezapomniane trzesienie ziemi. Od momentu kiedy ten album pojawil sie w moim zyciu wszystko się zmienilo. Za kazdym razem kiedy siegam po Untrue wylaczam caly swiat. Switch off. Wiem, ze zostanie przy mnie do konca zycia, jak najlepszy przyjaciel, w trudnych chwilach olsniewajac prostym rozwiązaniem, utwierdzajac w slusznosci podjetych decyzji. Tak. Jeszcze nie raz upije się sluchajac Archangel w samotnosci. Nie raz dusic bede niedopalek w popielniczce przy dzwiekach Untrue.

wtorek, 30 września 2008
sobota, 27 września 2008

kazdy ma swoje demony. moim demonem jest piekno pod kazda postacia, muzyka dzwieki glos wiesz, posluchaj U2 dam sie zamknac w dziewiatym kregu Piekla u Dantego za 15minutowa audiencje u Bono nie pytalabym o nic, zaspiewal by tylko Beautiful day acapella chlod przenika jak promieniowanie gamma, zaciskam piesc, otulam się kocem. Dni staja sie coraz krotsze, a wieczory zimniejsze. wypelniam kwestionariusz Prousta i zastanawiam sie nad tym ze mimo tego co lubie i co uwazam za wartosc inni sa na to glusi, slepi i pusci pisze nieskladnie mysli ulatuja za szybko zmieniaja sie jak w kalejdoskopie brak przyjaciol, kto usiadzie na dywanie z kubkiem kakao i poslucha ze mna dobrego brzmienia? tak by rozumiec sie bez slow, tylko usmiechac rozumiec dziewczyne o lisiej twarzy, pachnącej agrestem i mokrą dżinsową kurtką z muza na uszach
środa, 24 września 2008

Witkacy wieczorową porą. słowa i słowne rozkosze. chałupa w Zakopanem. wino z widokiem na scenę. lub bez. a skoro mowa o widokach- czy ma Pani jakieś widoki na przyszłość?
w krakowie za lat 10
jak dorosne, otworze sklep z landrynkami i wstazkami. nazwę go moze "do zrzygania"
czwartek, 18 września 2008
Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się niczego nie próbowało zrobić!!!!!!! dzieki wszystkim za wsparcie, teraz wiem kurwa jak mozna na Was liczyc "przyjaciele"!!!!
piątek, 05 września 2008
lans na kicz'ener, chmielną, wino, elektro i papierosy ....... tsy

gdy mam dola to jade wiesz gdzie, otwieram kolejne piwo, podpieram glowe dlonia. Ja nie slucham muzyki. Ja podrozuje w czasie. Te sluchawki w moich uszach umozliwiaja mi kontakt z moim wewnetrznym "ja" sprzed lat. Gdy sie do nich dostroje, moge sie znalezc w dowolnym miejscu i czasie. Jasne, na chwile tylko. Ale ilu z was to potrafi? ale to brzmienie w moich sluchawkach pozwala mi sie czuc bogiem. I jaram sie, kurwa, naprawde się jaram, jak nigdy wczesniej i nigdy pozniej, wiatr dmie przenika do kosci, ale nie wracam do domu, to moja chwila z absolutem, moja nirwana. Kazdy ma swoje wlasne demony, c'nie? Ja moje karmie takimi chwilami. one daja mi zyc, zapominam o tym calym dziwnym swiecie ktory mnie nie rozumie. malo jest takich chwil, chwil dla siebie. bo ostatnio doba za krotka. trzeba domknac wszystkie sprawy przed zmierzchem - zanim przyjda Niemcy. Do you know my world, do you know my kind? chyba nie know. i z kazda chwila utwierdzam sie w tym przekonaniu. gdy jem, chodze, siedze, gdy leze i patrze w sufit. Sufit jest beznadziejny. Plaski, bialy i jakis taki, kurwa, nijaki. Utozsamiam się z nim. Mysle, ze mozemy sie zaprzyjaznic. Sufit egzystuje w jednym czy w dwoch wymiarach? Zastanwiam się jakby sie czul, gdybym to ja byla nim, a on mna. Pewnie tez by lezal ze sluchawkami na uszach. a moze tak naprawde to on lezy i faktycznie mnie obserwuje? hm tu juz sie o zagadnienia filozoficzne ociera.
nadal mecze Flunk, zajebista muza ,beskidó!
czwartek, 03 lipca 2008
obronilam sie! :):) WAKACJE!
piątek, 13 czerwca 2008
Elementy miasta, wszystkie galerie przez ktore sune Gdy towarzyszy mi przy tym muzyka czuję się Jak napięta struna, spust wyobrazni Paliwo lotnicze smiech z glebi przepony, dwa takty Jak dwa przystanki do randki, poprosze bilet na jedno miasto, Na dwa, trzy-czwarte przebijam się przez miasto Dobijam, skrecam, po blyszczacym bruku w czerwonych butach, Rozglądam się namierzam, stoisz pod wieza kościoła, W szarej skorzanej kurtce i z usmiechem gotowym na calus Hej, chodz na flaszke dżinu, obróćmy ją we dwoje Napijmy się solidnie, jak chlopak z dziewczyna I tanczmy Z tym stazem mały, nie wypada nam w knajpie Się sciskać jak pod cisnieniem hormonów I tanczmy Wrocimy nad ranem, taksowka do wanny
czwartek, 29 maja 2008
el manana
w zasadzie to ja chuja wiem i na niczym sie nie znam a to co mnie sie podoba i co wyznaje jest nic nie warte więc po co bede pisac? to żenujace update 00:22am: kubeł zimnej wody
|